Długi weekend, wyjazd do dziadków i pełny stół krewnych. Dla dorosłych to okazja, żeby się zobaczyć. Dla przedszkolaka bywa to sporo wrażeń naraz: nowe twarze, głośne rozmowy, ciocia, która chce buziaka, i dzień zupełnie inny niż zwykle.
Warto wiedzieć, jak pomóc dziecku w rodzinnych spotkaniach, żeby czas z bliskimi był przyjemny i dla niego, i dla Was.
📌 Z tego artykułu dowiesz się:
Dla dorosłego wujek z drugiego końca Polski to bliska osoba. Dla trzylatka, który widział go ostatnio rok temu, to ktoś zupełnie obcy. Do tego dochodzi wiele osób w jednym pokoju, rozmowy prowadzone jednocześnie, inne jedzenie i brak stałych pór drzemki czy posiłku.
Przedszkolak dopiero uczy się radzić sobie z taką ilością bodźców. Jeśli na początku chowa się za rodzicem albo nie chce rozmawiać, to zwykle znak, że potrzebuje chwili, żeby się rozejrzeć i poczuć bezpiecznie.
„Daj babci buziaka” to zdanie, które pada w wielu domach. Babcia ma najlepsze intencje, a dziecko czasem po prostu nie jest gotowe. Warto dać mu wybór: może pomachać, przybić piątkę, podać rękę albo powiedzieć „cześć”. Dziecko uczy się wtedy, że jego ciało należy do niego, a powitanie wciąż jest serdeczne.
Pomaga też krótka rozmowa z dziadkami przed spotkaniem albo na boku: „Daj mu chwilę, za kwadrans sam do Ciebie przyjdzie”. Najczęściej tak właśnie się dzieje.
Przykład z codziennego życia: Czteroletnia Zosia przyjeżdża do dziadków po kilku miesiącach przerwy. W drzwiach chowa się za mamę. Mama zamiast namawiać ją do przytulenia mówi: „Zosia przywita się, jak się rozgości”. Babcia kiwa głową i wraca do kuchni. Po kwadransie Zosia sama przychodzi pokazać babci swoją nową lalkę i siada jej na kolanach.
Dziecko czuje się pewniej, gdy wie, czego się spodziewać. Dzień albo dwa wcześniej opowiedz, dokąd jedziecie i kogo tam spotkacie. Dobrze działa oglądanie zdjęć krewnych: „To jest ciocia Ania, ona ma psa, którego poznasz”.
Spakujcie razem coś „swojego”, na przykład ulubioną przytulankę albo książkę. W nowym miejscu taki przedmiot daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. O tym, jak ważny jest dla dzieci przewidywalny rytm dnia, piszemy w artykule o rutynie dziecka w domu i w przedszkolu.
Dobrze mieć w zapasie cichy kąt, do którego dziecko może się wycofać, gdy zrobi się za głośno. Może to być pokój obok albo krótki spacer z rodzicem po ogrodzie. Kilka minut przerwy często wystarcza, żeby dziecko wróciło do stołu w lepszym humorze.

Warto też zejść z oczekiwań. Przedszkolak nie wysiedzi grzecznie trzech godzin przy stole i nie musi zjeść wszystkiego, co jest na talerzu. Jeśli to możliwe, trzymajcie się chociaż części zwykłego rytmu, na przykład pory drzemki albo wieczornej książki.
Gdy pojawiają się trudne emocje, pomaga nazwanie ich i bycie obok. Więcej o tym piszemy w artykule Jak wspierać emocje dziecka w trudnych momentach.
Bywa, że dziecko przez cały dzień u dziadków było wesołe, a w drodze powrotnej albo następnego ranka nagle płacze z byle powodu. To zwykle zmęczenie i nadmiar wrażeń, które wychodzą dopiero wtedy, gdy dziecko jest znowu w bezpiecznym, znanym miejscu.
Po takim weekendzie przyda się spokojniejszy dzień i trochę więcej bliskości. Dobrze też porozmawiać o spotkaniu: „Co Ci się najbardziej podobało u babci?”. Taka rozmowa pomaga dziecku poukładać to, co przeżyło.
W przedszkolu dzieci codziennie witają się i żegnają z innymi, a przy okazji uczą się mówić, czego potrzebują. Przy powitaniu w kole każde dziecko wybiera, jak chce się przywitać, na przykład piątką albo uśmiechem.
Ćwiczymy też mówienie „nie” w spokojny i uprzejmy sposób oraz proszenie o przerwę, gdy robi się za głośno. Te same umiejętności przydają się później przy rodzinnym stole.
Nie musi. Dziecko może przywitać się po swojemu, na przykład pomachać albo powiedzieć „cześć”. Warto wcześniej uprzedzić dziadków, że maluch potrzebuje chwili, żeby się oswoić.
Pomaga krótka rozmowa przed wyjazdem i oglądanie zdjęć krewnych. Dziecko, które wie, kogo spotka i co będzie się działo, czuje się pewniej.
Dać mu czas. Większość dzieci po kilkunastu minutach obserwowania sama zaczyna się otwierać. Zachęcanie na siłę zwykle wydłuża ten moment.
Dużo nowych osób i zmiana rytmu dnia męczą małe dziecko bardziej niż dorosłego. Emocje często wychodzą dopiero wieczorem albo następnego dnia, kiedy dziecko jest już w bezpiecznym miejscu.
Spokojnie i krótko, na przykład: „Potrzebuje chwili, zaraz do Was przyjdzie”. Dziecko słyszy wtedy, że rodzic jest po jego stronie.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak na co dzień wspieramy dzieci w kontaktach z innymi, chętnie opowiemy o tym podczas spotkania. Zapisy na rok szkolny 2026/2027 trwają.
Każdy poranek zaczynamy od powitania, na które dziecko samo się decyduje. Czasem to piątka, a czasem po prostu ciche „cześć”.