„Ja pierwszy!”, „Ja jestem najlepszy!”. W grupie przedszkolnej te zdania padają codziennie, przy wyjściu na plac zabaw albo w drodze do szatni. Dla rodzica bywa to męczące, a czasem niepokojące.
Tymczasem rywalizacja w przedszkolu jest zwykłym etapem rozwoju. Dziecko dopiero uczy się, że może przegrać i nadal być lubiane, a cudzy sukces nie odbiera mu niczego.
Dziecko, które chce wygrywać, uczy się czegoś ważnego: że jego starania mają znaczenie. Rolą dorosłych jest pomóc mu przeżyć zarówno wygraną, jak i przegraną.
📌 Z tego artykułu dowiesz się:
Około trzeciego, czwartego roku życia dzieci zaczynają uważnie przyglądać się rówieśnikom. Kto szybciej biega, kto pierwszy założył buty. Porównywanie się pomaga im zrozumieć, co już potrafią, a nad czym jeszcze pracują.
Do tego dochodzi myślenie typowe dla tego wieku. Przedszkolak widzi świat głównie ze swojej perspektywy, więc „być pierwszym” oznacza dla niego po prostu „być ważnym”. Dziecko jeszcze nie umie spojrzeć na sytuację oczami kolegi, który stoi w kolejce za nim.
Dla dorosłego przegrana w memory to drobiazg. Dla pięciolatka bywa to cios w poczucie, że jest dobry i lubiany. Dziecko często nie oddziela jeszcze wyniku gry od siebie samego, więc „przegrałem” brzmi w jego głowie jak „jestem gorszy”.
Stąd biorą się łzy, rzucanie pionkami albo nagłe „nie chcę się już bawić”. Za taką reakcją zwykle stoi złość pomieszana ze smutkiem. O tym, jak pomóc dziecku, gdy emocje są już bardzo silne, piszemy w artykule Jak wspierać emocje dziecka w trudnych momentach.
Pierwszy odruch to często poprawianie dziecka: „Nie przechwalaj się” albo „Inni też są dobrzy”. Takie zdania rzadko pomagają, bo dziecko słyszy w nich głównie to, że jego radość jest niemile widziana. Lepiej docenić wysiłek, a nie samo zwycięstwo: „Widziałam, jak się starałeś przy tej wieży”.
Po przegranej warto najpierw nazwać emocję, a dopiero potem rozmawiać o grze. Więcej o tym, dlaczego nazywanie uczuć tak dobrze działa, przeczytasz we wpisie Dlaczego warto rozmawiać z dzieckiem o emocjach?
Przykład z codziennego życia: Zosia przegrywa z tatą w grę planszową i zrzuca pionki ze stołu. Tata nie zaczyna od upomnienia. Mówi spokojnie: „Bardzo chciałaś wygrać i jest ci teraz przykro”. Zosia kiwa głową i jeszcze chwilę się dąsa. Po kilku minutach tata dodaje: „Mnie też jest czasem smutno, jak przegrywam. Zagramy jeszcze raz, czy wolisz poukładać klocki?”. Zosia wybiera rewanż. Tym razem przegrywa tata i mówi z uśmiechem: „Dobra gra, gratuluję”. Dziecko widzi na żywo, jak można przegrać i zostać w dobrym humorze.
Dobrą przeciwwagą dla ciągłych wyścigów są zabawy, w których cała grupa ma wspólny cel. Na przykład budowanie jednej dużej budowli z klocków albo gry kooperacyjne, w których wszyscy razem wygrywają lub przegrywają z planszą.
W takich zabawach dziecko przeżywa radość z sukcesu, ale nikt nie musi być tym ostatnim. Uczy się też, że pomoc koledze przybliża do celu, zamiast od niego oddalać. W domu sprawdzi się to samo: wspólne sprzątanie zabawek „zanim skończy się piosenka” daje frajdę z wygranej bez przegranych.
W Niebieskiej Przystani grupy liczą najwyżej 14 dzieci, więc nauczyciele dobrze widzą, kto jak przeżywa wygraną i przegraną. Gdy przy zabawie robi się gorąco, pomagamy dzieciom nazwać emocje i znaleźć słowa zamiast popychania czy krzyku.
Kolejność w codziennych sytuacjach ustalamy tak, żeby każdy mógł czasem być pierwszy, na przykład przez dyżury albo losowanie. Dzięki temu „pierwszeństwo” przestaje być nagrodą, o którą trzeba walczyć. Dzieci szybko zauważają, że ich dzień też przyjdzie.
Tak. Między 3. a 6. rokiem życia dziecko intensywnie porównuje się z innymi i sprawdza, co potrafi. Chęć wygrywania jest wtedy bardzo silna i z czasem łagodnieje, gdy dziecko uczy się radzić sobie z porażką.
Czasem tak, szczególnie u młodszych dzieci, żeby gra była dla nich przyjemna. Dobrze jednak, żeby dziecko też czasem przegrywało przy Tobie, bo w domu, przy bliskiej osobie, najłatwiej nauczyć się, że przegrana nie jest końcem świata.
Najpierw nazwać to, co czuje, na przykład: „Jest ci przykro, bo chciałeś wygrać”. Dopiero gdy emocje opadną, można porozmawiać o tym, co było fajne w samej grze albo zaproponować rewanż.
Spokojnie zatrzymać sytuację i zapytać, jak czułby się na miejscu kolegi. Dobrze też pokazać inny sposób: „Możesz powiedzieć: dobra gra”. Dzieci szybko przejmują takie zwroty, gdy słyszą je od dorosłych.
Gdy potrzeba wygrywania długo nie słabnie i sprawia, że dziecko unika zabaw z innymi albo bardzo często kończy je w złości. Rozmowa z nauczycielem pomaga zobaczyć, jak dziecko zachowuje się w grupie, a psycholog w przedszkolu może podpowiedzieć konkretne sposoby wsparcia.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak w naszych grupach uczymy dzieci wygrywać i przegrywać, chętnie opowiemy o tym podczas spotkania. Zapisy na rok szkolny 2026/2027 trwają.
U nas każde dziecko ma swój dzień, w którym stoi na początku kolejki.